Jak jest w niebie, a jak w piekle… O życiu po śmierci.

Umarłem… lub zginąłem -chuj wie.
Obudziłem się w pewnej, dość przytulnej recepcji, gdzie zastała mnie tabliczka w kształcie słońca przysłoniętego do połowy chmurą z widniejącym nań napisem: „Zaraz wracam. Nie odchodź bez konsultacji”.

-Co jest kurwa, czy to status na gg? Czekać nie będę -pomyślałem ruszając w stronę klatki schodowej.

Klatki schodowe mają to do siebie, że można iść do góry, jak i w dół więc wybrałem drugą opcję bo mniej męcząca.


W ten sposób doszedłem… tzn. zszedłem na samo dno tej kuriozalnej lokalizacji, gdzie było ciemniej niż w pokoju emo i panowała wyższa temperatura od tej występującej wewnątrz komputera parapecikowego przyjaciela -Radka informatyka.
Omackiem znalazłem włącznik światła. Dzięki niemu rozjaśniłem emowską czerń pomieszczenia i spostrzegłem wielkie metalowe drzwi, z których wystawała głowa jakiegoś brodatego gościa -niecodzienny widok.

-Pobudka! -krzyknąłem -Gdzie ja jestem? Zresztą mniejsza o to. Lepsze będzie pytanie: kim ty jesteś i co tu robisz Panie Głowo Przebita przez Drzwi?

Pan Głowa Przebita Przez Drzwi przebudził się i oznajmił:
-Kurwa.
Chwilę mu zajęło pozbieranie myśli:
-Kurwa -powtórzył chyba na wszelki wypadek jeśli za pierwszym razem nie usłyszałbym tego międzynarodowego powitania -Jestem Judasz. Wiszę tu już prawie 2000 lat… A tak w ogóle to co tu robisz? Pojebało Cię by schodzić do piekła? Nie lepiej było wpierdolić się po schodach na górę?
-Nie wiem Dżudi. Myślę, że bardziej pojebane jest wisieć wbitym w drzwi niż odwiedzać hades -chociaż już jest jasne skąd się wzięła nazwa wizjerów w drzwiach -Kto Cię tak urządził?
-A głupia sprawa. Była niezła balanga tu w piekle po tym jak wydałem Czizusa. Wiesz o co biega: panienki, koks, alkohol. Coś jak karnawał w Rio de Janeiro tylko muzę puszczał DJ Upadły Anioł. Po miesiącu chlania zerwał mi się film i obudziłem się wisząc w drzwiach głową po jednej a tułowiem po drugiej stronie. Oni pewnie dalej walą w gaz importowany od Hejtlera i nawet nie zauważyli, że zniknąłem a nigdy nikt nie wchodził tymi drzwiami bo wszyscy przyjeżdżają windą z góry.
-Jest winda? A ja się schodami męczyłem. Dobra stary. Otwieraj wrota to pomogę Ci się wydostać.

Usłyszałem zgrzyt, trzask i przejście zostało otwarte. Ukazał się mym oczom widok…nieziemski. Wręcz niebiański…tfu -piekielny. Wyglądało to jak nowoczesne miasto tylko w trakcie zachodu słońca. I było parno jak pod pachą Stiwena Sigala.
Pomogłem wydostać się Judkowi, za co on w podziękowaniach zaproponował:

-Chodź, zaprowadzę Cię do bossa tej pięknej…tzn. piekielnej, trywialnej krainy.
-Do Lucyfera?
-Oj chodź.

Doszliśmy do wielkiej willi, z której wybiegła tak seksowna kobieta, że nawet Jessica Alba jest przy niej pasztetem.

-Witaj parapeciku.
-Cześć mała. Trochę mi to przeszkadza, że znasz moje imię a ja Twojego ni chu chu.
-Lucyfer jestem.
-Jak to? Nie powinnaś być czerwonym rogatym facetem z ogonem, wpieprzającym sushi z dzieci, dziewic i chińczyków?
-No co Ty. To tamci z Raju dali taki rozgłos. Poza tym nie lubię chińszczyzny. Tak naprawdę jestem Lusi Sprawiedliwa, czyli Lucy Fair, ale że było to niewygodnie wymawiać zmieniłam na Lucyfer. Jak to się stało, że tu trafiłeś? Wszyscy przecież chcą iść do nieba…
-A wiesz Lucy, już dawno czułem, że tu wyląduje. Za życia podpierdalałem się z dewotek, radia maryja, księciów i kościołów. Na dodatek stworzyłem notkę o reformacji kościoła, niebie i piekle a nawet o bogu.
-O bogu? Przecież to równy gość z poczuciem humoru. Czasem wbija do nas na balangę i panienki bo tam w Raju musi świecić przykładem rodem z kościelnych opowieści… Jak usłyszy o tym, że szykuje się grubsza imprezka to przybiega szybciej od Jamajczyka w obuwiu puma. Bogu powinien wpaść w najbliższym czasie bo już dawno nie był na dziewczynkach więc jego jądra przetrzymują tyle materiału genetycznego, że mógłby nim wykarmić cały Bombaj. Dobra parapecik, welcome in hell. Masz tu dodga challengera z 1971, czyli takiego, o jakim zawsze marzyłeś i jedź do swojej willi na ulicy Mefistofelesa 7. Nie czekają tam na Ciebie żadne panienki bo słyszeliśmy o pannie O. która gdyby dowiedziała się o tym, że bajerujesz jakieś laski to by tu wpadła i zrobiła spory rozpiździec. Tak, tak, niezły ma charakterek. Jak tu kiedyś trafi to mianujemy ją Księżną Demonów.
-A ja kim będę?
-Ciebie aniołku… tzn. diabełku mianuję Czarcim Księciem. Będziesz zajmował się importem seksownych lasek do piekła.

Wnet na niebie pojawił się piorun, zabrzmiał grzmot, rozbłysły flesze, zagrały fanfary, zawrzeszczały fanki i zleciało konfetti a z góry z tempem poczty polskiej zjechała winda przystrojona światełkami jak świąteczna choinka. W tle było słychać kawałek Geri Halliwell „It’s raining man”.

-Co to? -spytałem podniecony jak mandaryna w Sopocie w trakcie występu na żywo.
-To bogu zjeżdża na bibkę. Mówiłam, że niedługo będzie.

Przyglądałem się temu zjawisku i drapałem zaciekawioną głowę tak długo, że niemalże dokopałem się do miejsca gdzie powinien być mój mózg.
Z windy wyszedł niski gość otoczony niewiastami bawiącymi się jego siwą brodą. Podszedł do nas i przemówił:

-Parapecik?! Co ty tu robisz stary zboku?
-Sam nie wiem. Obudziłem się w pustej recepcji i za chwilę byłem już tu.
-Musisz wracać do żywych i pisać nowe notki. Docieraj nimi do ludzi. Wiesz przecież, że w dzisiejszych czasach człowiek nie posiada zdolności odbierania informacji z tego co nie jest podpięte do gniazdka z prądem…
-Dobra bogu ale jeśli powiesz mi jak jest niebiańskich ogrodach.
-Tam jest lipa. Ludziowie popierdalają w białych prześcieradłach, szamają owoce i piją wodę ze źródeł. Kiedyś jedliśmy mięso ale wegetarianie zrobili bunt i zostało to zakazane. Ogólnie nuda. Żadnych koncertów, imprez i tańców. Jedyną rozrywką jest odmawianie różańca. Ludzie nawet się nie całują bo stwierdzili, że gdybym stworzył człowieka do pocałunków to nie dodałbym mu nosa… O baraszkowaniu w niebie już w ogóle zapomnij…
-Dlaczego na Górze taka bieda?
-Koszty. Do nieba chce każdy. Mamy terrorystów, gwałcicieli, pary gejów, ludzi wierzących, niewierzących i Majkela Dżeksona a kasy dostajemy tyle co piekło. Starałem się o dotację z Unii Europejskiej ale podobno się nie kwalifikujemy… Gdybym już wcześniej nie lubił pić to byłby idealny moment by zacząć.
-Dobra bogu. Spadam na ziemię i napiszę co tu widziałem.
-Cześć parapecik. Nie przejmuj się. You will be back…

Razem z Lucy Fair weszliśmy do windy. Na panelu były tylko cztery przyciski: Eden, recepcja, Meksyk i parapecikowy dom.
Lucyfer kliknęła ostatni przycisk i pocałowała mnie na do widzenia. Z języczkiem. Z głośników poleciała piosenka „prawie do nieba wzięłaś mnie” a parapecik ożył i napisał notkę.

9 odpowiedzi na „Jak jest w niebie, a jak w piekle… O życiu po śmierci.

  1. salub pisze:

    Zostałem rozłozony na czynniki pierwszy tą historią!

    Cóż za kreatywność! Piekielnie fantastyczny tekst!!

    Mam nieograniczona wyobraznie i czytając Twoj tekst, czułem sie jakbym ogladał dobry film.

    Swietna robota :)

    Pozdrawiam,Salub!

  2. Agata pisze:

    Wiem, że komentarz do tego posta nie jest odpowiednim miejscem na umieszczanie tego.. ALE..

    http://www.sadistic.pl/mezczyzna-oczami-kobiet-vt64145.htm

    To nie jest przypadkiem Twoje dzieło?

  3. Agata pisze:

    Może jeszcze Ci dupę podetrzeć po sraniu?
    Zapomnij Panie wygodny.

  4. Agata pisze:

    A może nową notatkę by Pan R. napisał? :)

  5. parapecik pisze:

    Słabo śledzisz bo napisał:P

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

%d bloggers like this: